Słowa polityków

    Najpierw zastanówmy się kogo zamierzmy określić tym wspaniałym epitetem, bo w takich kategoriach na skutek nieprzemyślanych działań różnych osobników ten rzeczownik należy traktować.

Ja zawsze byłem zwolennikiem zdefiniowania używanych pojęć przed rozpoczęciem dyskusji.

Żeby było prościej postanówmy, że „polityk” to taka osoba, która kandyduje na jakieś stanowisko, obsadzane z wyboru i chce mieć wpływ na życie określonej wspólnoty zamieszkującej na określonym terenie.

Mniejszej na skalę gminy czy powiatu i większej na skalę województwa, a nawet państwa.

Złośliwe ofiary osób kandydujących na stanowiska pozwalające nieźle żyć kosztem wyborców nic przy tym dla nich nie robiąc ukuły takie powiedzenie: „Po czym poznać że polityk kłamie? Po tym, że porusza ustami”.

No jak by, nic dodać nic ująć.

 

  No, ale jak się polityk pomyli sam, albo jego papuga nazywana rzecznikiem prasowym to i prawdę powie. Niektórzy politycy, którym znane jest powiedzenie przypisywane Piotrowi I wiedzą, że nie powinni się kompromitować występując publicznie wynajmują sobie za nasze pieniądze taką osobę do wystawiana cyferblatu na widok publiczny. Jak taka osoba powie to polityk nie musi się później szczególnie tłumaczyć. Najwyżej wynajmie inną osobę.

Najważniejsze jest jednak, żeby za nic nie odpowiadać, a tych, którzy w swojej nieskończonej bezczelności pozwolą sobie przypomnieć, że kiedyś konkretny „polityk” był na tyle nieostrożny i coś tam obiecał, sprowadzić do parteru. Niech sobie taki nie myśli,że pani/panu politykowi podskoczy.

Pani/pan polityk jak już gdzieś wlazł metodą manipulacji głosami to się go odwołać nie da.

Profilaktycznie nad stosownym przepisem senat i sejm od początku rzekomego odzyskania wolności pracują. No to dopiero ćwierć wieku. Ile za ten czas te dwie izby bubli prawnych przyjęły na wołowej skórze nie spisze. A tego jakoś nie mogą. No trzeba uważać bo się gawiedź skrzyknie i oderwie od stołka. Właśnie taki proces ma miejsce na Ukrainie.

Bardzo mnie bawi kiedy jakiś polityk ze Stanów Zjednoczonych albo z Izraela poucza Rosjan komu, co i dlaczego mają zwrócić. Obydwa państwa leżą na terenie zagarniętym prawowitym właścicielom i nikt się nawet nie zająknie, że coś ma zamiar oddać.

Politycy nawołują obywateli do głosowania na nich obwieszczając wszem wobec i każdemu z osobna, ze udział w głosowaniu to ich święty obowiązek, ale jak już dadzą głos to won i nie wtrącać się do kierowania sprawami wspólnoty.

Jak obywatele chcą się wypowiedzieć na drodze referendum to im odradzają, obrzydzają, straszą i wreszcie ogłaszają, że glosowanie nie ważne bo było za mało obywateli.

No patrzcie państwo jak na posłów do parlamentu wzięło udział 23,8% uprawnionych to było ważne.

Jak w głosowaniu w sprawie odwołania gaulajtera Warszawy wzięło udział 25,6.% to było nieważne.

No niech mi ktoś wytłumaczy kto takie zasady ustalił? I najważniejsze po co? W sumie to chyba wiem.

W arsenale każdego polityka znajduje się kilka kłamstw na użytek różnych okoliczności. Są też kłamstwa wspólne, uniwersalne używane przez wszystkich.

Jednym z takich kłamstw jest to, że politycy są „władzą”. Wszelkimi metodami starają się ukryć fakt, że są ludźmi wynajętymi za nasze wspólne pieniądze pochodzące z podatków żeby zajmować się sprawami wspólnoty z należytą starannością.

Równie wielkim kłamstwem powtarzanym na okrągło jest twierdzenie, że „władza” jest ponad osobami składającymi się na określoną wspólnotę i jest czymś niezależnym.

Innym kłamstwem jest dawanie czegoś przez państwo za darmo. Państwo nie ma swoich uczciwie zarobionych pieniędzy. Cały ten aparat został wynajęty do zarządzania pieniędzmi z naszych podatków.

I tu kolejne kłamstwo jakoby podatki są obowiązkową nieuniknioną daniną na rzecz państwa.

Nie, to są nasze składki na wspólne cele. Mało kto uczciwie pracujący mógłby pozwolić sobie na przykład na wybudowanie mostu czy zorganizowanie szkoły czy uczelni. Wspólnota dysponując składkami wszystkich na właśnie takie cele może.

Natomiast wszelkiej maści pasożyty które same siebie nazywają politykami kombinują jak by dla siebie urwać jak najwięcej z naszych pieniędzy. Zauważcie szanowni czytelnicy ile jest instrumentów do ściągania podatków i ani pół do dbania o to żeby naszych podatków nie marnowano.

Najlepsze skutki odnosi nie całkowite kłamstwo, a półprawda. I tak mówi się ze z komuny ludzie zarabiali po 25-30 dolarów. Niby według przelicznika czarnorynkowego prawda. Ale nikt nie doda, ze chleb kosztował 0,04 dolara, dzieciaka „na kolonie” w wakacje za 2-2,5 dolara się wysyłało i cały miesiąc dało się żyć za tych kilka dolarów. Oczywiście nie mówi się ile w postaci wszelkich niepieniężnych gratyfikacji ludzie dostawali. Wykształcenie, opieka zdrowotna, tanie wczasy etc.

Politycy wyposażeni w opisane i znacznie więcej kłamstw oszukują nas na co dzień. Jeśli następnym razem będziecie słuchali jakiegoś wesołka, który będzie wam wmawiał: ”dajcie mi władzę, a zaprowadzę powszechną szczęśliwość” to przetłumaczcie to co mówi w bardzo zawoalowanej formie na prosty język. Zobaczycie ile spraw stanie z głowy na nogi. Zobaczycie jak wiele pieniędzy pojawi się nie wiadomo skąd. Jak wiele spraw pójdzie właściwym torem.

Politycy od czasu do czasu wykorzystują swoje kłamstwa do spuszczenia pary z rozsierdzonej gawiedzi. I obiecują jej coś tam czego i tak nie spełnią, a za to pospólstwo polata dookoła, straci trochę nagromadzonej złości i odwróci się jego uwagę od istoty rzeczy to jest zawłaszczania ich środków.

No inną metodą jest działanie „na wyrwę”. Mówi się jedno i z całą premedytacją robi co innego.

A jak się kto upomni to się idzie „w zaparte” i wmawia, że „nieprawdą jest jakoby”.

Przykład, polityka prorodzinna rządu. Naokoło się trąbi jak to rząd w Polsce jest prorodzinny, a pokażcie mi jedno posunięcie, które naprawdę pomaga rodzinie. Tak naprawdę wszystkie posunięcia kolejnych rządów normalną rodzinę z dziećmi mają zniszczyć.

Zmajstrowano komisję do spraw nieżyciowych ustaw. Na czele stał niejaki Palikot. I co ile takich przepisów zostało zneutralizowanych? A „d....” I to „d...” to wcale nie od słowa „dobrze”

Pan premier miał spowodować zdjęcie głupio powieszonych znaków drogowych. No od czegoś premier musi być. I co? Ktoś wie gdzie jakiś zdjęto. No jeden w Warszawie. Tylko cisza nad tym kto doprowadził do okradzenia sporej ilości kierowców wieszając taki znak w tym miejscu. Takie postępowanie należy traktować właśnie w kategoriach umyślnego działania na szkodę obywateli.  I gdzie prokuratura i CBA? A może ABW?

Jakoś mam wrażenie, że jak się zaprzyjaźnili na imprezach integracyjnych organizowanych za nasze pieniądze to sobie krzywdy nie zrobią.

Modne się stało nawoływanie polityków do wkroczenia wojsk NATO na teren Polski. Ale Polska jest członkiem NATO i Wojsko Polskie jest armią NATO-wską. To o co chodzi. Ano ktoś zamierza wprowadzić na teren Polski wojska USA albo na przykład tych samych Niemiec, które nas w 1939 roku najechały. No niewiedza czy kłamstwo? I takie właśnie są słowa polityków. Tyle one warte.

Szanowni czytelnicy następnym razem jak będziecie słuchali na jakimś zgromadzeniu co polityk mówi to dokładnie wyjaśnijcie co się za tym kryje. A jak wam nie odpowie tak jak byście chcieli to opuście to spotkanie i niech gada do pustej sali. Niech krzesełka na niego głosują. Niech żyje na koszt pustych krzesełek.

A jak tego nie zrobicie to będziecie mieli tak jak macie. Albo i lepiej.


Stronę robił Ivan Nikolaev

Wszelkie prawa zastrzeżone www.slowianie.org
Wykorzystanie materiałów tylko za zgodą właściciela strony.
Mapa strony