Krótkowroczność

         Istota rozumna przystępując do jakiejkolwiek nawet najmniej skomplikowanej czynności planuje.

No jak idziecie do toalety to sprawdzacie czy jest tam papier. A co jak nie ma?

Jadąc w podróż planujecie czym, którędy najlepiej i najszybciej.

Jeśli jedziecie samochodem liczycie ile paliwa potrzeba. Zabierając dzieci przewidujecie gdzie się na trochę możecie zatrzymać i nawet przespać jeśli podróż będzie długa. Warto zarezerwować miejsca.

A jak nie zaplanujecie to co. Po nocy z kanistrem w garści na piechotę będziecie stacji paliw szukać, a współpodróżni powiedzą wam co o was myślą. Zapewniam, że będą mówić długo i głośno używając zwrotów powszechnie uznawanych za obraźliwe. I będą mieli rację.

Tak to wygląda przy krótkich terminach i prostych czynnościach.

A co z długotrwałymi i bardziej skomplikowanymi?

Niegdyś kiedy mieliśmy jeszcze w Polsce polską „gospodarkę” w ogóle, a „nakazowo rozdzielczą” czy „planową” w szczególności można było coś tam policzyć i przewidzieć. Dzisiaj się robi, a potem jakoś to będzie.

Stare hasło niedołęgów, a obecnie liberastów.

No bo jak jeden produkuje śrubki, drugi nakrętki, a trzeci podkładki to nie było by od rzeczy dogadać się ile czego będzie potrzeba i kto ile czego ma wyprodukować.

No tak na oko tyle nakrętek ile śrubek i chociaż trzeba by mieć jakiś zapas bo przyjdzie jakiś po same nakrętki, albo same śrubki i co? No i po ze dwie podkładki na każdy komplet.

Tak właśnie z grubsza wygląda planowanie.

Planować można na miesiąc, rok, pięć lat, ale niektóre rzeczy powinno się i musi planować na kilkadziesiąt lat. Pokolenie lub kilka.

A co mamy?

Dzisiaj się oczekuje, że wszystko samo się ureguluje bez niczyjego udziału.

Narzucono nam system przetargów gdzie najważniejszym wskaźnikiem jest cena do zapłacenia w chwili zakupu. Prawo zakładające że mamy samych łapowników. Po co takich zatrudniać? Są lepsze systemy eliminacji przestępców.

I co? Kupiliśmy jakiś przedmiot w ramach przetargu za 100. Był bez gwarancji i obsługi pogwarancyjnej. Jakość też taka jak się trafiło. Po miesiącu się rozleciał. No ale jest potrzebny to musimy kupić następny. Historia się powtarza. Już wydaliśmy 200. A w ciągu kilku lat ta zabawa polegająca na kupowaniu w ramach przetargu najtańszego kosztuje nas kilkaset złotych.

Gdyby zwołać trzech-czterech ekspertów i postawić im zadania znalezienia odpowiedniego przedmiotu i dostawcy dającego odpowiednie warunki zapłacili byśmy za ekspertyzę np. 50 i za przedmiot 200. Razem 250. W sumie znacznie taniej. Ale takie liczenie przekracza możliwości decydentów. No i przecież nikt nie chce przyjąć na siebie odpowiedzialności.

Patrzy się przed sam koniec nosa i nie dalej.

Najgorzej sprawa się ma w dziedzinie społecznej. W gospodarce można coś naprawić w stosunkowo krótkim czasie.

Jak się doprowadzi do sytuacji w której młodzi wyjeżdżają masowo za granicę i nie mają ochoty wracać to na ich miejsce nie prędko znajdziemy zastępstwo.

Jak się doprowadzi do sytuacji, w której pozostających w kraju nie stać na utrzymanie potomstwa to taki błąd nie tak prędko da się naprawić.

Jeśli na miejsce tych, którzy wyjechali i tych nienarodzonych dzieci wpuścimy obcych bez specjalnych regulacji to takiego błędu nie da się naprawić.

Jak się doprowadzi do sytuacji w której obywatele nie chcą szanować prawa to będzie niedobrze i nie da się tego w okresie życia jednego pokolenia naprawić.

Jeśli zniszczy się inicjatywę całego pokolenia i nikt nie chce założyć swojej firmy bo wie, że przepisy nie dadzą uczciwie zarobić to minie wiele czasu nim się coś naprawi.

Jeśli pozwolimy zagranicznym bankom zapędzić w niewolę całe społeczeństwo to z takiej pułapki nie da się wyjść szybko i bezboleśnie.

Gospodyni na wsi wie, że jak zarżnie kurę to jaj nie będzie. Jak sprzeda pole to siana nie będzie.

Rodzi się pytanie czy to wiedza tajemna i podejmujący decyzje nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Ponoć mają jakieś papiery potwierdzające, że coś tam skończyli.

Wprawdzie niektórzy kandydaci na prezydenta za nic nie mogli sobie przypomnieć czy, co i kiedy kończyli ale to chyba wynik nadużycia tajemniczych substancji w płynie.

A może to świadome i celowe działanie?

Osobiście podzielam pogląd, że jak coś jest nie zrobione to osoby odpowiedzialne albo nie umieją albo nie chcą się tym zająć. Jeśli nie umieją to trzeba takie osoby zwolnić ze stresujących obowiązków jak nie chcą trzeba je wyrzucić i zatrudnić innych.

Szanowni czytelnicy idą wybory. Może pora zagłosować na takich, których znamy i wiemy, że będą reprezentować nasze interesy, a nie na tych którzy będą podejmowali „niepopularne decyzje” w czyimś tam interesie.


Stronę robił Ivan Nikolaev

Wszelkie prawa zastrzeżone www.slowianie.org
Wykorzystanie materiałów tylko za zgodą właściciela strony.
Mapa strony