Szary błękit oczu

Chmury smutku i rozpaczy napływają na błękit mej istoty, przyglądam się im, szukając...światła. 

Wychodzę na deszcz, by zamaskować ból w sercu i ukryć łzy rozpaczy na słonych ustach... 

     Zmieszać toksyczny szloch miejskiego deszczu z brudną, łzawiącą emocją, sączącą się z pustki niezrozumienia i samotności w sercu. 

Zraszam swą opiekunkę, która wiecznie trwa i przygląda się, nie oceniając.

      Deszczem łzawym i tęsknotą poszukuję.

Krzyczę z bólem znienawidzonego serca, skrzywdzony..., choć mam w sobie wiele tego, czego wszyscy pragną. 

     Powracający smutek i mieszana z nim tęsknota pozwalają iść na deszcz, by ukryć w wesołym człowieku ból przeszywający każdą łzę przemieszaną z nieustającym wiatrem nadziei w zamkniętym świecie smutku i rozpaczy. Iluzji szczęścia.

     Deszcz wie o wszystkim, łzy zwierzają się, jednocząc z nim.  

Kiedyś, gdzieś w pięknej krainie wyrosną dzięki nim wspaniałe kwiaty i dadzą radość delikatnym motylom.

    Na żalu i smutku powstaje życiodajna łąka radości wiecznej, by zasiedli na niej ludzie, którzy nie przestają kochać.

                                                                          Grzegorz Skura


Stronę robił Ivan Nikolaev

Wszelkie prawa zastrzeżone www.slowianie.org
Wykorzystanie materiałów tylko za zgodą właściciela strony.
Mapa strony